Sałatka jarzynowa na Wigilię to niemal opowieść o polskiej pamięci- skromna, znajoma, a jednak w jakiś sposób świąteczna. Choć nie ma w niej grzybów z lasu ani przypraw „od święta”, w wielu domach pojawia się na stole, jakby była strażniczką tego, co zwyczajne, ale ważne.
To danie, które nie udaje niczego wielkiego.
Stoi na stole wśród potraw bardziej wyniosłych, ale wcale się nie obraża. Ona jest od tego, żeby być „po ludzku”: prosta, domowa, wierna. I może dlatego tak wielu z nas po nią sięga – bo przypomina, że święta to nie tylko symboliczna wzniosłość, ale też codzienność podana w misce, którą od lat wszyscy znamy.
Na Wigilii sałatka jarzynowa jest więc jak przyjaciel, który nie potrzebuje zapowiedzi – po prostu jest, i dzięki temu świat robi się trochę bardziej nasz.
